BR-SYSTEMS Bike Glide: bagażnik do e-bike’ów bez dźwigania
BR-SYSTEMS Bike Glide od razu zwrócił moją uwagę, bo po kilku sezonach wożenia e-bike’ów wiem jedno: najgorsze jest podnoszenie 25-kilogramowego roweru na wysokość pasa. W moim Ducato przerabiałem klasyczny bagażnik na tylnej ścianie i po deszczu, po całym dniu jazdy, naprawdę nie miałem ochoty siłować się z rowerami. Ten system opuszcza platformę do poziomu gruntu dzięki sprężynie gazowej, więc działa bardziej jak mała winda niż zwykły uchwyt. Cena w 2026 roku to 4225,86 zł netto, czyli około 5197,81 zł brutto przy 23% VAT.
Do czego się nadaje
Bike Glide jest dla tych, którzy wożą cięższe rowery, szczególnie elektryki, i nie chcą robić martwego ciągu przy tylnej ścianie kampera. Producent podaje, że nośnik pokonuje wysokość do 1,1 m, a to w praktyce oznacza, że platforma może zejść nisko nawet w wysokiej zabudowie. Dla mnie to ma sens zwłaszcza w półintegrze i dużym vanie, gdzie garaż jest zajęty krzesłami, klinami i kablami, a rowery muszą jechać na zewnątrz. Jeśli dopiero wybierasz typ mocowania, warto wcześniej przeczytać mój przegląd bagażników rowerowych do kampera, bo hak, drzwi i tylna ściana zachowują się zupełnie inaczej. Bike Glide nie jest gadżetem dla kogoś, kto raz w roku przewozi lekki rower trekkingowy, tylko dla załogi, która z rowerów korzysta regularnie.
Co realnie potrafi
Największa różnica względem zwykłego bagażnika to ergonomia. Zamiast łapać e-bike’a za ramę, podnosić go ponad światła i kombinować z pedałami, opuszczam platformę, wprowadzam rower i dopiero potem całość wraca do góry. Zintegrowana sprężyna gazowa nie robi z tego automatu elektrycznego, ale zdejmuję z pleców większość pracy. Konstrukcja jest metalowa, dedykowana kamperom i pomyślana pod ciężkie rowery, więc nie wygląda jak adaptowany bagażnik osobówkowy. W ofercie Soltronic znalazłem go jako BR-SYSTEMS Bike Glide i właśnie ta funkcja zejścia do ziemi jest powodem, dla którego wybrałem go z listy, a nie kolejną markizę czy ścianę boczną. Na ciasnym stellplatzu trzeba tylko pamiętać, że do opuszczenia platformy potrzebujesz miejsca za pojazdem; przy murku albo żywopłocie robi się niewygodnie.
Masa, montaż i bezpieczeństwo
Przy takim osprzęcie zawsze zaczynam od masy i tylnego zwisu. Sam producent w krótkiej karcie nie podaje wagi zestawu, więc przed zakupem poprosiłbym sprzedawcę o dokładną wartość i doliczył ją do rowerów, akcesoriów oraz nacisku na tył. Dwa e-bike’i z bateriami potrafią dołożyć ponad 50 kg, a na długim zwisie działa to gorzej niż ta sama masa w garażu nad osią. Ja przed montażem sprawdzam realny zapas w kalkulatorze ładowności i DMC, bo mandat to jedno, ale prowadzenie kampera na bocznym wietrze to drugie. Montaż powinien robić ktoś, kto zna konstrukcję tylnej ściany albo ramy pomocniczej; tu nie chodzi o cztery wkręty w laminat. Po założeniu obowiązkowo kontroluję światła, tablicę, blokady i paski po pierwszych 50 km, bo każdy bagażnik po pierwszej trasie potrafi się minimalnie ułożyć.
Plusy, minusy i czy warto?
Największy plus Bike Glide to brak dźwigania i mniejsze ryzyko porysowania roweru albo kampera. Docenią go osoby niższe, seniorzy i każdy, kto po całym dniu jazdy chce po prostu zdjąć rower i pojechać po bułki, a nie robić trening siłowy. Minusy? Cena ponad pięciu tysięcy zł brutto, konieczność porządnego montażu i to, że za kamperem trzeba zostawić przestrzeń na opuszczenie platformy. Nie kupiłbym go do lekkich rowerów miejskich ani do auta, które i tak jeździ na granicy DMC. Kupiłbym go natomiast do ciężkich e-bike’ów i częstych wyjazdów, bo wtedy opuszczany bagażnik Bike Glide rozwiązuje realny problem, a nie tylko ładnie wygląda w katalogu.