Poradnik AGD Podróże Konserwacja Wyposażenie Akumulatory Kalkulatory Baza firm
Podróże

Dolny Śląsk kamperem: moja pętla na długi weekend

Filip Mączyński 3 min czytania
Dolny Śląsk kamperem: moja pętla na długi weekend

Dolny Śląsk kamperem zrobiłem ostatnio w cztery dni moim Ducato 2.3 i to był jeden z tych wyjazdów, gdzie nie trzeba gonić kilometrów. Startowałem z Wrocławia, zahaczyłem o Kłodzko, Srebrną Górę, Karłów i Zieleniec. W trasie wyszło około 430 km, czyli bak nie bolał, a miejscówki były blisko siebie. Największy plus: dużo atrakcji, ale też sporo stromych podjazdów, więc warto mieć sprawne hamulce i nie przeładować garażu.

Moja pętla: Kłodzko, Srebrna Góra i Góry Stołowe

Dolny Śląsk kamperem: moja pętla na długi weekend

Pierwszy postój zrobiłem w Kłodzku, bo Twierdza Kłodzko to dobry test na miejski postój kamperem. Parking przy centrum kosztował mnie 6 zł za godzinę, a za wejście do twierdzy w 2026 płaciłem 42 zł od osoby. Ducato ma 6 metrów, więc jeszcze dało się manewrować, ale większą alkową nie pchałbym się w same uliczki pod starówką.

Potem pojechałem do Srebrnej Góry przez Bardo i tu zaczyna się prawdziwy Dolny Śląsk kamperem: zakręty, krótkie podjazdy i piękne widoki. Parking pod Twierdzą Srebrna Góra był płatny 25 zł za dzień, bez prądu i bez serwisu, ale stałem tam spokojnie do wieczora. Garmin Camper 895, kupiony za 2299 zł, dobrze poprowadził mnie poza najciaśniejszymi drogami, choć i tak warto patrzeć na znaki, bo lokalne objazdy potrafią zaskoczyć.

Trzeciego dnia wjechałem w Góry Stołowe. W Karłowie pod Szczelińcem parking kosztował 35 zł za dzień, a automat przyjmował kartę. Na Błędne Skały nie pchałem się kamperem na górę, bo wahadłowa droga jest ciasna i nerwowa; zostawiłem auto niżej i poszedłem pieszo. W moim odczuciu to lepsze niż stresować się mijanką z busem turystycznym.

Postoje i koszty, czyli gdzie realnie spałem

Pierwszą noc spędziłem na prostym camper parku pod Polanicą-Zdrojem. Za kampera, dwie osoby i prąd 230 V zapłaciłem 95 zł, prysznic był dodatkowo 8 zł. Słupek miał zabezpieczenie 10 A, więc Victron Blue Smart IP22 12/30 za około 760 zł ładował LiFePO4 bez wybijania, a czajnik 2000 W zostawiłem w szafce.

Drugą noc zrobiłem bardziej budżetowo, na parkingu widocznym w Park4Night Pro. Roczna wersja aplikacji kosztuje teraz 59,99 zł i u mnie zwróciła się właśnie na takich noclegach, bo komentarze z ostatnich tygodni mówią więcej niż piękne opisy. Miejsce było za 0 zł, ale bez kosza i bez wody, więc rano zostawiłem je dokładnie tak, jak zastałem.

Trzeci nocleg wziąłem już wygodniejszy, w okolicy Zieleńca. Za parcelę z prądem i dostępem do sanitariatów zapłaciłem 130 zł. Temperatura w nocy spadła do 6 stopni, więc Truma Combi 4 na gazie chodziła na niskim biegu, a jedna butla propan 11 kg za 135 zł wystarczyłaby mi na kilka takich nocy. Latem da się taniej, ale w górach wilgoć wchodzi do środka szybko.

Co zabrałbym drugi raz, a co okazało się zbędne

Na tej trasie najbardziej doceniłem najazdy poziomujące Thule Levelers za 229 zł. W Srebrnej Górze i Karłowie mało który plac jest idealnie równy, a spanie z głową niżej kończy się u mnie bólem karku. Do tego klin pod koło za 18 zł, bo na pochyłym parkingu nie lubię ufać samemu ręcznemu.

Z elektryki wystarczył mi panel 200 W na dachu i akumulator LiFePO4 150 Ah Renogy, który w 2026 kosztuje około 2199 zł. Lodówka Dometic CRX 80 brała u mnie średnio 28-35 Ah na dobę, bo dni były chłodne. SmartShunt Victron 500 A za 585 zł pokazywał po dwóch dobach 54 procent, więc bez paniki, ale przy deszczu trzeci dzień już podpiąłem 230 V.

Wodę tankowałem przez własny wąż Bradas 10 m za 39 zł i szybkozłączki Gardena za około 45 zł komplet. Nie biorę już publicznych węży ze zlewni, bo raz widziałem, jak ktoś płukał nimi kasetę Thetford. Do toalety używałem Aqua Kem Blue Concentrated, butelka 0,78 l kosztowała 58 zł i na cztery dni wystarczyła z dużym zapasem.

Z rzeczy zbędnych: grill gazowy Cadac Safari Chef 30 za 649 zł przejechał całą trasę w garażu. W miasteczkach było tyle barów i piekarni, że gotowałem tylko śniadania. Za to mały plecak, kijki trekkingowe z Decathlonu za 129 zł i kurtka przeciwdeszczowa zrobiły robotę, bo pogoda w Górach Stołowych zmieniała się co godzinę.

Czy Dolny Śląsk kamperem nadaje się na pierwszy wyjazd?

Tak, ale wybrałbym krótszego vana albo półintegrę do 7 metrów i nie planowałbym pięciu atrakcji dziennie. Dolny Śląsk kamperem jest przyjazny, jeśli wcześniej sprawdzisz parkingi, wysokości i nie liczysz na darmowy serwis w każdym miasteczku.