Szlaki kamperowe po Czechach: mój objazd Liberec–Kutna Hora
Szlaki kamperowe po Czechach przerobiłem ostatnio w moim Ducato 2.3, bez wielkiego planowania i bez rezerwowania kempingów. Zrobiłem pętlę Liberec, Czeski Raj, Kutna Hora i z powrotem przez Nachod, czyli trasę idealną na 3-4 dni z Dolnego Śląska albo Wielkopolski. Nie jest to wyprawa życia, ale właśnie takie krótkie objazdy najlepiej pokazują, czy kamper jest dobrze przygotowany. Spisałem koszty, postoje i sprzęt, który faktycznie się przydał, a nie tylko ładnie wygląda w katalogu.
Liberec, Czeski Raj i noc pod skałami
Startowałem z okolic Wrocławia, więc pierwszym sensownym przystankiem był Liberec. Parking przy zoo kosztował mnie 120 CZK za kilka godzin, czyli około 21 PLN, a na noc zjechałem niżej, na spokojny punkt z Park4Night pod Turnovem. Przed wyjazdem pobrałem sobie mapy offline kamperowe, bo w Czeskim Raju zasięg potrafi znikać dokładnie wtedy, gdy trzeba sprawdzić zakaz wjazdu.
Najfajniejszy odcinek to droga przez Hrubą Skałę i okolice Prachovskich Skał, ale nie pchałbym się tam dużą alkową po zmroku. U mnie półintegra 6,36 m przechodziła bez stresu, choć lusterka składałem dwa razy. Parking przy Prachovskich Skałach w 2026 kosztował 150 CZK, czyli około 27 PLN, a wejście na szlak dla dwóch osób wyszło 240 CZK. Na takich szlakach kamperowych najbardziej lubię to, że rano piję kawę 200 metrów od lasu, a nie szukam miejsca jak osobówką.
Koszt trasy i gdzie uciekają pieniądze
Cała pętla wyszła mi 612 km. Ducato z zabudową, rowerami na haku i zbiornikiem wody 80 l spaliło realnie 10,4 l/100 km, więc przy dieslu po 38,5 CZK, czyli około 6,85 PLN, paliwo kosztowało mnie mniej więcej 436 PLN. Do tego czeska e-winieta na 10 dni za 310 CZK, około 55 PLN, bo mój kamper mieści się w 3,5 t DMC. Przy cięższym aucie temat opłat trzeba sprawdzić osobno, bo wtedy robi się mniej weekendowo.
Na postoje wydałem łącznie 410 CZK, czyli jakieś 73 PLN: jeden płatny parking dzienny, jedna strefa kamperowa z wodą i jedna noc przy gospodarstwie. Kempingi widziałem po 650-950 CZK za kampera, dwie osoby i prąd, więc odpuściłem, bo miałem pełne LiFePO4 i wodę. Przed dłuższą pętlą wrzucam takie liczby do kalkulatora kosztów podróży, bo wtedy od razu widać, czy bardziej boli paliwo, postoje czy płatne atrakcje. U mnie największą niespodzianką nie było paliwo, tylko kawa i jedzenie w turystycznych miejscach: obiad dla dwóch osób pod skałami kosztował 620 CZK, czyli około 110 PLN.
Sprzęt, który naprawdę pomógł na czeskich drogach
Do nawigacji miałem Garmin Camper 895 MT-D EU, który w 2026 kosztuje około 2550-2800 PLN. Nie jest idealny, bo dwa razy chciał mnie poprowadzić ulicą z ograniczeniem 3,2 t, ale po ustawieniu wysokości 2,85 m i długości 6,4 m ostrzegał dużo lepiej niż Google Maps. Jeśli ktoś wybiera się większym autem, warto zobaczyć mój wcześniejszy test nawigacji Garmin Camper 895, bo na czeskich miasteczkach duży ekran i ostrzeżenia o zakazach robią różnicę.
Z prądu pracował u mnie zestaw: LiFePO4 200 Ah Redodo za 2850 PLN, Victron SmartSolar MPPT 100/30 za 640 PLN i panel 180 W na dachu. W październikowym słońcu panel dawał w południe 95-120 W, więc lodówka Dometic CRX 80, router Teltonika RUTX11 i ładowanie dwóch telefonów nie ruszyły zapasu poniżej 62 procent. Na noc włączałem Webasto Air Top 2000 STC, które przy 6 stopniach brało około 0,18-0,22 l ON na godzinę; po dwóch nocach wskaźnik paliwa nawet nie drgnął. Z drobiazgów najlepszy był składany wąż 7,5 m z końcówkami Gardena, bo na czeskich punktach wody krany bywają nisko, krzywo i daleko od miejsca postoju.
Czy Czechy nadają się na pierwszy wyjazd kamperem?
Tak, ale lepiej zacząć od krótkiego vana albo półintegry, a nie od 7,5-metrowej alkowy. Drogi są malownicze, parkingi zwykle tanie, tylko w małych miasteczkach trzeba czytać znaki i nie ufać ślepo nawigacji.